Jak wynika z danych, grudzień ubiegłego roku okazał się przełomowy dla dostępności kredytów mieszkaniowych, zwłaszcza tych o przejściowo stałym oprocentowaniu.
Szczegółowe dane z analizy pokazują, jak konkretnie przełożyło się to na możliwości kredytowe różnych grup społecznych. Singiel z dochodem netto wynoszącym 6 tys. zł mógł w grudniu liczyć na kredyt w wysokości 444,9 tys. zł, co stanowiło wzrost o około 17 tys. zł w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Bezdzietna para z dochodem 8 tys. zł netto odnotowała poprawę zdolności o 12,5 tys. zł, osiągając średnio 555 tys. zł. Największy skok, bo o 28,2 tys. zł, do poziomu 650,2 tys. zł, odnotowały rodziny z dzieckiem, których dochód netto wynosił 10 tys. zł. Łącznie, w całym 2025 roku, zdolność kredytowa analizowanych gospodarstw domowych wzrosła o 15-18 proc., choć największa poprawa miała miejsce wiosną, jeszcze przed serią obniżek stóp procentowych. Eksperci zwracają uwagę, że początkowo cięcia stóp nie wpływały radykalnie na dostępność kredytów o stałym oprocentowaniu, co wynikało z ich powiązania z obligacjami, a nie ze wskaźnikiem WIBOR.
W grudniu ubiegłego roku, realne kwoty, które różne grupy mogły przeznaczyć na zakup mieszkania, prezentowały się następująco: singielka lub singiel – ok. 556,2 tys. zł, bezdzietna para – 693,7 tys. zł, a rodzina z dzieckiem – 812,8 tys. zł. Te liczby pokazują, że rynek nieruchomości stał się bardziej dostępny dla szerszego grona kupujących.
Poprawa zdolności kredytowej bezpośrednio przełożyła się na zwiększenie puli mieszkań dostępnych w zasięgu finansowym przeciętnie zarabiających Polaków. Dane wskazują, że w grudniu 2025 roku odnotowano znaczący wzrost oferty deweloperów w wielu metropoliach. Na przykład w Łodzi, single mieli dostęp do 6,3 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o jedną czwartą w porównaniu do listopada. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii oferta dla singli wzrosła o 18 proc., obejmując 5,5 tys. lokali. Nawet w Warszawie, gdzie rynek jest szczególnie wymagający, single mogli wybierać spośród około 1,4 tys. mieszkań, co stanowi wzrost o jedną trzecią. We Wrocławiu oferta zwiększyła się o 38 proc. do około 1,3 tys. lokali, a w Krakowie o imponujące 61 proc., do 600 mieszkań. Jeszcze na początku ubiegłego roku single w tej metropolii praktycznie nie mieli wyboru ze względu na nieadekwatną zdolność kredytową.
Podobne trendy zaobserwowano wśród bezdzietnych par, które w Łodzi mogły wybierać z około 8,6 tys. mieszkań (wzrost o 18 proc.), we Wrocławiu z około 4,1 tys. (wzrost o 14 proc.), a w Krakowie z około 3,2 tys. (wzrost o 11 proc.). Nawet w Trójmieście i Warszawie odnotowano wzrosty, odpowiednio o 2 proc. (do 2,9 tys. lokali) i 8 proc. (do 4,8 tys. lokali). Poznań był jedyną metropolią, w której oferta dla tej grupy nie uległa zmianie, ale i tak była stosunkowo duża, obejmując około 4,5 tys. mieszkań.
Rodziny z dzieckiem zyskały jeszcze szerszy wybór. W Łodzi w ich zasięgu znalazło się około 9,6 tys. mieszkań, co stanowiło niemal 80 proc. wszystkich oferowanych przez deweloperów w tej metropolii. We Wrocławiu i Krakowie liczba dostępnych dla nich lokali wzrosła o 14 proc., a w Warszawie – o 10 proc. W Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, Trójmieście i Poznaniu również odnotowano wzrosty, choć nieco mniejsze.

