W corocznych zaleceniach dotyczących polityki gospodarczej i budżetowej Rada Unii Europejskiej zwróciła uwagę na polski system opodatkowania majątku. Unijni urzędnicy sugerują odejście od obecnego modelu pobierania opłat na rzecz daniny uzależnionej od rynkowej wartości ziemi lub budynku. Według europejskiej instytucji polski podatek oparty na maksymalnej stawce kwotowej za 1 metr kwadratowy jest niski i nie odzwierciedla realnej wartości posiadanego majątku.
W oficjalnym dokumencie unijni eksperci wskazują, że obecne przepisy tworzą regresywny system podatkowy. Zwracają uwagę, że nieruchomości są w Polsce opodatkowane znacznie niżej niż bardziej ryzykowne aktywa finansowe, takie jak chociażby akcje giełdowe. Jak zauważa Domiporta.pl w sekcji średnich cen nieruchomości, brak korelacji podatku z wartością rynkową jest specyfiką polskiego rynku. Rada Unii Europejskiej ocenia, że taka sytuacja przyczynia się do spekulacyjnego popytu inwestycyjnego oraz wpływa na wzrost cen mieszkań. Zauważono również problem lokali, które stoją puste i nie są w żaden sposób wykorzystywane przez właścicieli.
Ministerstwo Finansów konsekwentnie deklaruje brak planów wprowadzenia podatku katastralnego. Temat jednak funkcjonuje w przestrzeni politycznej za sprawą projektu złożonego przez posłów Nowej Lewicy. Zakłada on zastąpienie obecnego systemu rozwiązaniem, w którym wysokość opłaty zależałaby od wartości lokalu ustalanej na podstawie wskaźników wojewody lub dedykowanego portalu. Kluczowym elementem tej propozycji jest progresja stawek rosnąca wraz z liczbą posiadanych nieruchomości.
Zgodnie z założeniami projektu dla 1. oraz 2. mieszkania stawka miałaby wynosić 0,02 proc. rynkowej wartości. Dziennik "Fakt" wyliczył, że dla lokalu o powierzchni 50 metrów kwadratowych w Warszawie oznaczałoby to wzrost opłaty z obecnych około 62 złotych do 109 złotych rocznie. Osoby rozważające zakup lokalu mogą sprawdzić aktualne oferty sprzedaży mieszkań w serwisie Domiporta.pl, aby porównać dostępne propozycje. Sytuacja zmienia się w przypadku 3. i każdego kolejnego mieszkania. Wtedy podatek startowałby od poziomu 0,5 proc. i rósł z każdym rokiem, co dla właścicieli rozbudowanych portfeli nieruchomości oznaczałoby znaczące koszty.
Proponowane zmiany budzą jednak obawy analityków rynku mieszkaniowego, którzy wskazują na luki w planowanych regulacjach. – Wprowadzenie stawki progresywnej dla kolejnych lokali budzi wątpliwości praktyczne. Trudno jest ustalić, które mieszkanie liczyć jako pierwsze, drugie czy trzecie, szczególnie gdy nieruchomości mają różną wartość lub wielkość – mówił na łamach dziennika "Fakt" Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. Zainteresowani rynkiem pierwotnym mogą również przejrzeć nowe mieszkania od deweloperów, analizując, jak potencjalne zmiany prawne wpłyną na przyszłe inwestycje.
Ekspert ostrzega również przed rynkowymi konsekwencjami wdrożenia podatku opartego na wartości, ponieważ wyższe obciążenia w najdroższych lokalizacjach mogą zostać ostatecznie przerzucone na najemców w postaci wyższych czynszów. Obecnie Polska należy do wąskiej grupy państw unijnych, w których podatek od nieruchomości jest oderwany od rynkowej wyceny majątku, co sprawia, że dwa lokale o identycznej powierzchni mogą być opodatkowane podobnie, niezależnie od prestiżu lokalizacji.

