Palencia, miasto w Hiszpanii, które słynie głównie z przemysłu, ale i zabytków, zyskała niechcianą sławę w mediach dzięki niezbyt udanej renowacji jednej ze starych budowli. Chodzi o rzeźbę zdobiącą gzyms budynku z 1923 roku, która, zyskała - dosłownie i w przenośni - nową twarz.
Odnowiona figura wygląda znacznie gorzej niż oryginalna wersja. Media określiły ją mianem "ziemniaczanej głowy" - zamiast wyraźnych rysów i konturów mamy jedynie zgrubnie uformowaną bryłę głowy z niechlujnie zaznaczonymi oczami.
Hiszpańskie stowarzyszenie zrzeszające specjalistów od renowacji wydało nawet specjalne oświadczenie, wzywając władze do ściślejszego nadzoru nad pracami tego typu. "To nie jest renowacja" - stwierdzili eksperci w oświadczeniu rozesłanym do hiszpańskich mediów i opublikowanym w mediach społecznościowych.
Kontrowersje wokół hiszpańskich zabytków nie pojawiają się po raz pierwszy. W 1992 roku podczas renowacji katedry w Salamance jedną z rzeźb zastąpiono figurą astronauty. Budzący początkowo konsternację pomysł okazał się żartem architekta Miguela Romero. Dziś jest jedną z atrakcji turystycznych.
Postać w kosmicznym skafandrze nie jest jedyną osobliwą postacią umieszczoną na XVI-wiecznej Catedral Nueva. Obok znajduje się bowiem smok zjadający lody kulkowe "serwowane" w wafelku. Trzeba jednak przyznać, że z uwagi na kolor użytego materiału i miejsce umieszczenia rzeźb, dowcip hiszpańskiego architekta nie jest widoczny od razu - trzeba się dokładnie przyjrzeć zlewającym się kształtom.
Hiszpańskie media przy okazji wpadki z renowacją budynku w Palencii przypominają też inną. Chodzi o odrestaurowanie XIX-wiecznego fresku "Ecce Homo" Eliasa Garcii Martineza, którego dokonała 80-letnia malarka-amatorka Cecilii Gimenez.
Praca była na tyle nieudana, że media zmieniły tytuł obrazu na "Ecce Mono", co przetłumaczyć można na "Oto Małpa", a "dzieło" określane też bywa "Ziemniaczanym Chrystusem".