Z doniesień portalu WP Finanse wynika, że w Ministerstwie Energii odbyło się spotkanie z przedstawicielami branży odnawialnych źródeł energii. Dyskutowano tam o prognozach na sezon grzewczy na przełomie lat 2026 i 2027. Z nieoficjalnych informacji wynika, że rozpatrywane są różne scenariusze cenowe. W przypadku wyjątkowo mroźnej zimy, zbliżonej do tej z poprzedniego sezonu, koszt tony pelletu mógłby wzrosnąć do poziomu czterech lub nawet pięciu tysięcy złotych. Bardziej zachowawcze szacunki zakładają przekroczenie granicy trzech tysięcy złotych za tonę surowca.
Dla właścicieli domów jednorodzinnych oznaczałoby to wyraźny wzrost wydatków. Przeciętny budynek o powierzchni od 120 do 150 metrów kwadratowych wymaga spalenia od trzech do czterech ton tego paliwa w ciągu zimy. Obecnie, przy stawkach oscylujących wokół dwóch tysięcy złotych za tonę, całkowity koszt ogrzewania zamyka się zazwyczaj w kwocie od sześciu do ośmiu tysięcy złotych. Realizacja rynkowych prognoz mogłaby te rachunki znacząco wywindować, co jest istotnym czynnikiem przy kalkulacji kosztów utrzymania nieruchomości, o czym często wspomina w swoich analizach serwis Domiporta.pl.
Przyczyny rynkowej presji na stawki za opał zbadał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kontrola wykluczyła istnienie zmów cenowych między producentami, wskazując na naturalne mechanizmy rynkowe. Za rosnącymi potrzebami konsumentów nie nadąża produkcja pelletu – wyjaśnił urząd w komunikacie cytowanym przez portal. Z danych wynika, że w ubiegłym roku aż ponad siedemdziesiąt procent wniosków o dofinansowanie wymiany źródeł ciepła w programie Czyste Powietrze dotyczyło właśnie kotłów na biomasę. Obecnie korzysta z nich w Polsce blisko pół miliona gospodarstw domowych.
Głos w sprawie rynkowych uwarunkowań zabrał Paweł Lachman, prezes zarządu Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła. W wypowiedzi dla portalu WP Finanse ekspert ocenił, że o stawkach decydują przede wszystkim podaż i popyt. Zwrócił on uwagę, że dostępność surowca na krajowym rynku jest mniejsza, co wynika między innymi z eksportu części produkcji do innych państw europejskich. Prezes organizacji podkreślił, że jeśli zainteresowanie pelletem w Polsce będzie nadal rosło przy ograniczonej produkcji krajowej, utrzyma się presja na import oraz dalszy wzrost cen.
Ministerstwo Energii poszukuje sposobów na ustabilizowanie sytuacji rynkowej. Szef resortu Miłosz Motyka zapowiedział współpracę z Polską Radą Pelletu oraz Lasami Państwowymi w celu zwiększenia dostępności surowca drzewnego. Działania te mają być prowadzone przy jednoczesnym poszanowaniu wymogów środowiskowych. Na rynku pojawiają się również koncepcje szerszego wykorzystania biomasy pochodzenia rolniczego, takiej jak pellet ze słomy czy owies, które są obecnie znacznie tańsze od certyfikowanego paliwa drzewnego.
Eksperci przestrzegają jednak przed pochopnymi zmianami nawyków grzewczych. Paweł Lachman na łamach WP Finanse przypomina, że nowoczesne kotły dotowane ze środków publicznych są certyfikowane do spalania konkretnego rodzaju paliwa o określonych parametrach. Zastosowanie tańszych zamienników rolniczych w urządzeniach przystosowanych wyłącznie do pelletu drzewnego może stanowić problem. Zmiana paliwa nie gwarantuje bowiem, że kocioł nadal będzie spełniał rygorystyczne normy emisyjne, które były podstawą przyznania państwowej dotacji.
